środa, 28 września 2011

Remont, czyli co się działo w grudniu 2010



Uff, udało mi się zacząć pisać posta. Mam nadzieję, że uda mi się go także opublikować. Jeszcze nie mieszkamy. Robimy wszystko, aby udomowić "parter". Wydawałoby się, że tak niewiele już brakuje, a jednak... M. jeździ na wieś dzień w dzień o 6.00, co może robi sam, ale o tym szczegółowo przy kolejnych relacjach. Wiem, że nie czyta tych moich "wypocin", ale czuję potrzebę uzewnętrznić się i mu w tym miejscu podziękować za wszystko co robi, za to, że jest i trwa ze mną w tym całym szaleństwie.

Grudzień. Co tu dużo mówić, był piękny. Taką zimę uwielbiam, oby w tym roku była równie urokliwa, a jak nie będzie - to też będzie dobrze :) Na aurę na zewnątrz wpływu nie mamy, ale na tą wewnątrz - jak najbardziej. I ja w tym miejscu wypowiadam wojnę wszędobylskiej, panującej wśród moich znajomych "depresji" jesiennej...

Ale pora przejść do rzeczy, czyli do prac, jakie miały miejsce w grudniu. Przede wszystkim pan Zbyszek tworzył dzieło - piec kuchenny, może z tych zdjęć, które zamieszczę  na takie nie wygląda, ale na ostateczny szlif  trzeba poczekać, aż kuchnia całkowicie wyschnie.


Kuchnia jest zrobiona tak, że jednocześnie można palić pod płytą i w chlebowym. Chlebowy jest zrobiony tak, aby po rozgarnięciu/wygaszeniu żaru piec bochenki na kamieniu. No i duchówka, pełniąca także funkcję piekarnika. A, zapomniałam o czymś bardzo ważnym, jak dla nas genialny wynalazek - podkowa, do grzania ciepłej wody, będzie zintegrowana z bojlerem, kiedy będziemy palić pod płytą bojler będzie wyłączony, a kiedy kuchnia zgaśnie lub nie będziemy w niej palić, bojler będzie się włączał automatycznie. Proste i ekonomiczne. 

W końcu rozpoczęliśmy prace w środku, po kominku i kuchni przyszła kolej na zamykanie stropów i  pomału Pan Zbyszek zaczął układać legary pod deski podłogowe:

 
Lukarny w zimowej scenerii:


Kot dachowy:


I okolica, pogoda mimo, że mroźna sprzyjała wycieczkom po okolicy:

Jedyny zachowany drewniany kościółek w Sudetach Zachodnich nie licząc świątyni Wang

Tego domu nie zdążył nikt uratować
Samotna wyspa

Do miłego...

26 komentarzy:

  1. I doczekałam się kolejnego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, Anando, życzę Wam zasiedlenia parteru przed zimą! Piec jest absolutnie cudowny, już teraz, a bardzo chciałabym go zobaczyć po wykończeniu, no i przeczytać jak się sprawdził "w akcji" ;-)
    Przepiękne zimowe krajobrazy, oby tegoroczna zima była równie malownicza.
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego pieca to zazdroszczę okrutnie;) Taki miał być u mnie, ale za dużo miejsca potrzebował i musiała go zastąpić koza... Do zimy nie tęsknię, ale zdjęcia piękne, gdyby tak jasno i słonecznie wyglądała zawsze ta pora roku, to może dałoby się wytrzymać;)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia a i cudna kuchnia powstaje.Jestem tu u ciebie pierwszy raz ale jeśli pozwolisz zostanę na dłużej.My tez remontujemy stary dom więc temat bardzo mi bliski.Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten piec, jego kolor, kafle cudne - to będzie dusza domu, zimową porą wszyscy przyjdą do kuchni. Lukarny pięknie się prezentują, ta zielona obwódka wyciągnęła ich cały urok, jeszcze zimy nie chciałabym, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. rumiankowa polano - miło mi Cię gościć u nas, cieszę się, że jest ktoś kto czeka na te moje relacje :)

    Inkwizycjo - tak mało czasu mam na blogowanie, bo teraz działania w chacie nas pochłonęły całkowicie, tyle do zrobienia, zima się zbliża, ale jest nadzieja!

    Sunsette - pamiętam, jeszcze z FM, że pisałaś o piecu. U nas na szczęście kuchnia spora i się zmieścił, ale Twoja "koza" też fajny klimacik daje!

    Sylwio - oczywiście zostań na dłużej i rozgość się, będzie mi bardzo miło :) No i witam w klubie remontujących :)

    Mario - bardzo się cieszę, że podobają Ci się zielone opaski i piec. A co do kuchni to zapewne masz rację - dlatego też planuję w niej duży stół :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nad kolorem kafli już się rozpływałam - boskie!trzymam kciuku, abyście lada dzień zamieszkali w domu i słuchali szumu wiatru w kominie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tam! Parter się w pełni udomowi jak w nim zamieszkacie! Będzie (tzn. jest) super piec z podkową, jeszcze jakiś kibelek, kaflak w sypialni i strachu nie ma!

    OdpowiedzUsuń
  9. ale pięęęękny piec :-))) uwielbiam ten odcień zieleni . Nasza koza żeliwna też ma emaliowane wykończenia w tym kolorze .pozdrawiam zielono :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za Wasz blog. Tu znajdziecie notkę, którą zainspirowaliście wraz z innymi tego typu pozytywnymi szaleńcami: http://muchika.blox.pl/2011/10/Czlowiek-blogu-odslona-trzecia.html
    I zasłużony tytuł mojego osobistego rankingu "Człowiek blogu". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Anando, gratuluje wygranej w Candy, ciesze sie wyjatkowo z Twojej wygranej , bo jestes moja STARA ZNAJOMA . Podaje Ci moj maill, abys wyslala mi swoj adres. Mam nadzieje, ze strajki tu szybko sie skoncza, moje gnaty dojda do siebie i bede mogla wyslac jak najszybciej.
    agnicy@yahoo.gr

    OdpowiedzUsuń
  12. Gospi - dziękuję pięknie :)

    kyja - nawet nie wiesz, jak te kciuki się przydają, bardzo dziękuję :)

    M. - Twoje pierwsze zdanie stało się moim ulubionym :)

    Z Innej Bajki - ten odcień zieleni jest też jednym z moich faworytów:) Liczę, że kiedyś pokażcie więcej fotograficznych migawek z Waszej chatki!

    Anonimowy - czym sobie zasłużyliśmy na taki zacny tytuł? W każdym razie jest nam niezmiernie miło i bardzo, bardzo dziękujemy.

    Agni - Wygrana w Twoim pierwszym Candy to dla mnie wielka radość, tym bardziej, że to moja pierwsza wygrana! Bardzo dziękuję za Twoje słowa, teraz gdy będę piła kawkę będziesz mi wirtualnie towarzyszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. piękny dom i piękne psy :)
    pierwszy raz odwiedzam :) i zapraszam na link party (w skrócie blogerki pokazują swoje najciekawsze posty, żeby inni mogli na nie trafić i się pozachwycać;)
    http://www.speckled-fawn.blogspot.com/2013/01/lista-przebojow-2012-niespodziewanka.html

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja sprzedaję wina. Sklep internetowy prowadzę właśnie w takim starym odremontowanym domu i mam świetną piwnicę na te wszystkie butelki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej :) co tam u Was słychać? Jak dom się miewa? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jak robiłęm to od razu panele solarne montowałem na dachu by zaoszczędzić co nie co ;) dobrze to też wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepiękny piec kaflowy. Sam w styczniu miałem okazję remontować jeden z takich pieców i muszę przyznać, że to jest sprzęt i to jest moc, nie da się ukryć, że służy on nie kilkanaście, a kilkadziesiąt lat!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ostatnio wziąłem się za budowę altanki. Używam drewna konstrukcyjnego (modrzewiu): http://www.drewnokonstrukcyjne.com.pl/produkty/drewno-konstrukcyjne-lite-kvh/ Altanka jest na ukonczeniu. Czym ją impregnowac, tak by nie było trzeba tego robić za często???Czym wy konserwowaliście?

    OdpowiedzUsuń
  19. do wykonania instalacji elektrycznej polecam tego pana http://elektryk-hydraulik24.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne macie tam widoki zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Remont chyba się udał :) jak długo wam zeszło na to?

    OdpowiedzUsuń
  22. Tego pieca to zazdroszczę okrutnie;) Taki miał być u mnie, ale za dużo miejsca potrzebował i musiała go zastąpić koza... Do zimy nie tęsknię, ale zdjęcia piękne, gdyby tak jasno i słonecznie wyglądała zawsze ta pora roku, to może dałoby się wytrzymać;)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Widać sporo się u was działo :)
    taki piec to świetna sprawa, pamiętam taki z dzieciństwa na wsi :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Trochę czasu już minęło ;)
    Jak to teraz wygląda?

    OdpowiedzUsuń