piątek, 20 maja 2011

Remont, czyli co się działo we wrześniu 2010

 
Zacznę od tego, co najbardziej rani moje serce, mianowicie - nie wprowadzimy się w czerwcu, ani pewnie w lipcu też nie... Oczywiście, nie znaczy to, że planowaliśmy do tego czasu zakończyć remont, co to to nie, ten będzie jeszcze trwał i trwał, chcieliśmy "tylko" wygospodarować i oswoić małą przestrzeń, w której będziemy mogli zamieszkać my i 2 koty (jeden już tam mieszka - więc jego nie liczę). Tylko nie jest to takie proste, jak nam się wydawało, remont domu to fantastyczna przygoda, ale jest mnóstwo rzeczy, których nie sposób przewidzieć, a które "wychodzą" po drodze i  wydłużają  cały proces. Ale, jak już kiedyś wspomniałam należy się cieszyć z procesu i my właśnie to robimy! Staram się tylko pogodzić z tym, że  nie będzie jeszcze tych  codziennych, cudnych wschodów i zachodów słońca, leniwych poranków na łące z kubkiem kawy, chodzenia po rosie, zrywania szczypiorku na śniadanie, które to jeść mieliśmy na trawie...Będą za to, tak jak do tej pory pracowite, ale i zarazem fantastyczne weekendy spędzane w naszym Domu.

Przechodząc do prac z września 2010 r. to w dalszym ciągu P. Zbyszek wykonywał prace ciesielskie przy lukarnach, a M. je malował:



Trwały dalsze prace  przy ogrodzeniu "włości", zaczął powstawać płot od strony frontowej. Pod deskami będzie murek, tylko jeszcze nie wiemy, czy otynkowany, czy obłożony kamieniem -  łupkiem szarogłazowym, takim jaki będzie na cokole budynku.



No i nie mogę zapomnieć o ważnym wydarzeniu: 09.09.2010r. na budowie urodziły się kotki, ściślej mówiąc - sześć kotków, niestety jeden - cały biały nie przeżył. Było trochę problemów ze znalezieniem kotków, ponieważ mamka je przenosiła - w końcu M. znalazł je pochowane w dachu w wełnie mineralnej. Pozostała piątka z kocią mamką:



Świetnie się złożyło i "trikolorka" została naszą sąsiadką, dwa szarobiałe zamieszkały razem  w pewnej  sympatycznej agroturystyce, a szary i czarny, też razem w sąsiedniej wsi.

Wrześniowe obrazki:






Pięknego weekendu Wam życzę!

16 komentarzy:

  1. czasem bywa i tak ,że trzeba TROCHĘ odłożyć spełnienie marzeń ,aby potem móc cieszyć się nimi w pełni. Życzę Wam tego :-))
    Pozdrawiam słonecznie Jola

    OdpowiedzUsuń
  2. kolejna piękna relacja:) w sam raz na dziś!

    OdpowiedzUsuń
  3. na śniadanie na trawie ... i własny szczypiorek na szczęście okazjonalnie już możesz sobie pozwolić :) ... ten dom jest wspaniały ... nie cukruje marzę o takim prostym kształcie ... na kolokwialnie rzecz ujmując "zadupiu" ... w środku nieokiełznanej przyrody ... nawtykaj gdzie się da czerwonych kokardek :) bo mnie dom zauroczył ... ciepłe pozdrowienia i dużo sił na dalsze realizacje

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze tak jest, że jak się planuje to Bozia krzyżuje, ale mam nadzieję ze jeszcze troszkę cierpliwości i wiosenno-letnich burz i będziesz mogła się cieszyć kawą na polu:))

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie tez kocio sie zrobilo ! A co sie odwecze -to nie uciecze !!! Milego tygodnia !-Ag

    OdpowiedzUsuń
  6. A co Ty taka zaskoczona? Nie wiesz, że na koniec zawsze tak? Ostatni szew się partoli, ostatni guzik nie chce się przyszysz... trud zdobywcy:)
    Już chwila... nie ma się co z nią kłócić:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. zdjęcia piękne! powinniście zastanowić się nad kocią nazwą dla swojego baaardzo kociego domu :)
    Anando, tak jak piszą dziewczyny, "co się odwlecze...". Widocznie tak ma być
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. ależ Tam będzie pięknie!!!sama świadomość by mi wystarczyła ;)
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  9. Przesuniecia w "czasie"... to rzecz normalna w zyciu. A co ma sie stac, to i tak sie stanie. Wszystko ma swoj czas!
    A piekno domu i otoczenia i swiadomosc posiadania tego wszystkiego, wynagrodzi wszystko inne!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anando, lepiej wszystko dokładnie niż po łebkach, co tam takie malutkie "przesunięcie". Pięknie jest u Ciebie, co już chyba nie raz pisałam, kocięta zeszłoroczne prześliczne, o matko, owoce dzikiej róży z wrotyczem we wianku, one przypominają, jak do tej jesieni blisko. Płot mnie zachwycił, może gdyby tak tym łupkiem obłożyć, to z budynkiem byłaby spójna całość, takie elementy łączą, ale chyba są droższe, to już sama ocenisz. Jak to mówi moja Mama:
    Do końca bliżej, niż dalej, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie martw się już bliżej niż dalej! Anando masz cudowny dom, w cudownym miejscu i ze świetnym płotem, warzywniak jakich mało i kocią rodzinę w obejściu, to że brakuje kilku "szczegółów" to kwestia czasu. Ściskam serdecznie, życząc szybko i dokładnie postępujących prac wykończeniowych ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. To tylko chwilka przed Całym Życiem.
    Dom, góry, drzewa, łąki - na pewno poczekają na Was:)
    Ależ tam pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Anando, ciekawa jestem jak dom wyglada w srodku, czy tez srodek zostawiacie na pozniej?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jolu z Innej Bajki - tak, zapewne masz rację i oby Twoje życzenie się spełniło :) Pozdrawiam ciepło!

    OLQA - dziękuję i życzę cudnej nadmorskiej przygody :)

    Konstancjo - dziękuję za Twoje słowa, a siła się przyda, oj przyda. Serdeczności dla Ciebie :)

    witchqueen - oby było, jak mówisz :) Pozdrawiam słonecznie!

    agnicy - widzę, że koty nas lubią ;) Tobie także miłego tygodnia :)

    Święte słowa Lambi! A i już się nie kłócę - teraz oswajam :)

    kyja - nad kocią nazwą nie myślałam, ale może, dzięki za pomysł!

    byazi - wiesz, ja do końca jeszcze nie wierzę, że to się dzieje naprawdę ;)

    amelio- pięknie napisałaś, dziękuję Ci bardzo :) A jeśli chodzi o środek, to właśnie teraz próbujemy go okiełznać - relacja mam nadzieję wkrótce!

    Mario z Pogórza Przemyskiego - tak, bliżej :) M. też twierdzi, że lepiej raz, a dobrze! A jeśli chodzi o płot, to chyba poczekamy i zdecydujemy się na łupek.

    Aradhel - bardzo, bardzo dziękuję, także ściskam :)

    M. - "chwilka przed Całym Życiem"... Pisałam Ci już, że jesteś Czarownicą? Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj Anando,
    piękny dom się zapowiada a pracy jak piszesz zawsze będzie sporo ale z tego co pokazujesz już zdecydowanie bliżej niż dalej:) Remont starego domu to o wiele większe wyzwanie niż budowa nowego zupełnie od podstaw, choć z tym też bywa różnie.
    Trzymam mocno kciuki za Wasz Dom, dziękuję za odwiedziny u mnie i mam nadzieję, że będziemy do siebie częściej wpadały na "kawkę"?
    Pozdrowienia ślę,

    OdpowiedzUsuń
  16. Magdalenio! Naturalnie, że tak - kawka w takim towarzystwie - zawsze mile widziana :)

    Dziękuję za trzymanie kciuków - niezmiennie się przydają :)

    OdpowiedzUsuń